Renomowany arbiter opuścił kancelarię Dentons i rozpoczął praktykę solową

Piotr Nowaczyk, jeden z najbardziej znanych polskich prawników arbitrażowych, odszedł w lipcu 2015 r. z kancelarii Dentons, by prowadzić działalność samodzielnie. Był założycielem praktyki rozwiązywania sporów w kancelarii Salans, obecnie Dentons i wieloletnim jej partnerem. Obecnie skupił się na praktyce niezależnego arbitra. Jest ekspertem i doradcą  w międzynarodowych postępowaniach arbitrażowych. Absolwent studiów prawniczych na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu (1976), w latach 1978-1982 wykonywał funkcje sędziowskie. Od 1984 jest adwokatem w Polsce, a od 1994 we Francji. Lista pełnionych przez niego funkcji w międzynarodowych i krajowych instytucjach i organizacjach związanych z arbitrażem handlowym jest tak samo długa, jak jego doświadczenie jako arbitra i pełnomocnika stron w postępowaniach arbitrażowych. W latach 2003-2015 był członkiem Międzynarodowego Sądu Arbitrażowego ICC (International Chamber of Commerce) w Paryżu.

W latach 2007-2010 był polskim delegatem w ONZ-owskiej Komisji Międzynarodowego Prawa Handlowego UNCITRAL. Jako pierwszy Polak uzyskał tytuł Chartered Arbitrator, Królewskiego Instytutu Arbitrażowego CIArb w Londynie. Pełnił funkcje prezesa Sądu Arbitrażowego przy KIG (2006-2019. Był przewodniczącym, arbitrem jedynym, współarbitrem lub pełnomocnikiem w ponad 250 postępowaniach arbitrażowych, prowadzonych w języku angielskim, francuskim, niemieckim, czeskim, polskim i rosyjskim, według regulaminów przeszło 30 instytucji, w ponad 20 krajach. Jest wyróżniany w renomowanych międzynarodowych rankingach prawników w kategoriach „rozwiązywanie sporów”, „mediacja” i „arbitraż”.  Wpisany na listy arbitrów w najważniejszych instytucjach arbitrażowych na świecie, od 2014 uznany przez Chambers Europe za jednego z “Most in Demand Arbitrators Europe-wide”.

Polski Prawnik: Dlaczego odszedł Pan z kancelarii Dentons, w której praktykował przez tyle lat? Co Pan zyskał, a co stracił, decydując się na ten krok?

Piotr Nowaczyk: Dentons jest teraz największą kancelarią prawniczą na świecie. Ma najwięcej biur, najwięcej prawników i współpracowników. Kiedy dołączyłem do kancelarii 22 lata temu, było nas czworo prawników i jedna sekretarka. Dziś, tylko w Warszawie, z kancelarią Dentons związanych jest 400 osób, na czterech piętrach wieżowca Rondo ONZ. Dla arbitra, wybieranego bądź wskazywanego do dużych międzynarodowych postępowań, sytuacja taka stała się niewygodna. Wielu nominacji musiałem odmawiać, a Dentons nie zawsze mogła przyjmować nowe zlecenia z uwagi na moją rolę arbitra w toczących się już postępowaniach. Trzeba było rozstać się w dobrze rozumianym interesie obu stron. Zyskałem wolność. Zyskałem kilka nominacji, których wcześniej nie mógłbym przyjąć. Czy coś straciłem? Nie wiem. Jestem człowiekiem sentymentalnym. Przywiązuję się do miejsc, do ludzi. Wielka firma ma wielkie zaplecze, liczny personel administracyjny o najwyższych kwalifikacjach.

Polski Prawnik: Dlaczego założył Pan własną kancelarię, a nie przeszedł do innej dużej, która prawnika z taką renomą chętnie by przyjęła?

Piotr Nowaczyk: Własną, jednoosobową kancelarię zarejestrowałem przeszło 20 lat temu. To podstawowa forma wykonywania zawodu adwokata, przynależności do izby adwokackiej, adres, forma opodatkowania, ubezpieczenia społecznego, rozliczania kosztów itp. Formalnie nie musiałem niczego zakładać. Wystarczyło ogłosić na stronie internetowej www.piotrnowaczyk.com, co będę dalej robił. Faktycznie kilka dużych kancelarii zwróciło uwagę na mój ruch. Miałem ciekawe spotkania i rozmowy.

Polski Prawnik: Czy łatwo jest prowadzić jednoosobową kancelarię w specjalizacjach arbitraż i mediacje? Nie wymagają one dużego zaplecza prawników?

Piotr Nowaczyk: Zdecydowałem się poświęcić prawie cały mój czas na wykonywanie funkcji arbitra. Mam opinię specjalisty od „East-West Arbitration”. Dlatego ostatnio prowadziłem arbitraże: szwajcarsko-estoński, węgiersko-mongolski, serbsko-amerykański, turecko-ukraiński, rumuńsko-niemiecki, gruzińsko-czeski itp. Wszystko poza granicami Polski, bez konkurencji dla moich polskich kolegów z Krajowej Izby Gospodarczej, Konfederacji Lewiatan czy innych instytucji. Jestem arbitrem wielu sądów i instytucji arbitrażowych, przed którymi nie chcę albo nie mogę występować jako pełnomocnik. Nie potrzebuję dużego zaplecza. Garną się do mnie młodzi ludzie, pragnący nauczyć się arbitrażu „od kuchni”. Nie ma w Polsce czegoś takiego jak „aplikacja arbitrażowa”, a u mnie można nauczyć się arbitrażu według regulaminów ok. trzydziestu instytucji. Na wypadek zlecenia zastępstwa w dużym procesie arbitrażowym jestem w stanie zmontować „drużynę bojową”. Nie ukrywam, że najprawdopodobniej będzie to „damski gang”.

Polski Prawnik: Ale żeby być arbitrem trzeba prowadzić kancelarię?

Piotr Nowaczyk: Polskie przepisy podatkowe nie rozpieszczają arbitrów. Prowadzenie arbitrażu z zagranicznymi stronami traktowane jest jako działalność wykonywana osobiście. Odpada opodatkowanie podatkiem liniowym. Arbitrowi przysługuje wynagrodzenie i zwrot wydatków, nie ma więc kosztów uzyskania przychodu, które podlegałyby odliczeniu. Zupełnie inaczej jest np. w Szwajcarii, gdzie arbiter może odliczyć koszty utrzymania biura i sekretariatu od podstawy opodatkowania. Może nawet odliczyć udział w zagranicznych konferencjach.

Polski Prawnik: Jak rozwija się Pana kancelaria? Czy spotkała się z zainteresowaniem klientów i odzewem na rynku?

Piotr Nowaczyk: Mam kilka spraw, które potrwają rok albo jeszcze dłużej. Inne rozwijają się stopniowo. Zagraniczni arbitrzy, doświadczeni koledzy, powiedzieli mi, że nigdy nie będę żałował mojego kroku. Skończyłem czwartą kadencję członka Międzynarodowego Sądu Arbitrażowego ICC w Paryżu. Wybrano mnie ponownie do Międzynarodowej Doradczej Rady Arbitrażowej Wiedeńskiego Centrum Arbitrażowego (VIAC). Wybrano mnie ponownie członkiem Duńskiego Instytutu Arbitrażowego (DIA). Coraz częściej proszony jestem o konsultacje, wykład, odczyt, udział w konferencji albo wręcz o jej prowadzenie. Otrzymuję propozycje nowych arbitraży, którym teraz nie muszę odmawiać, gdyż nie mam konfliktów interesów sam ze sobą.

Źródło:

Polski Prawnik