Kot rasowy lobbysta

Kot rasowy lobbysta

Udało mi się zdobyć opinie Biura Legislacyjnego Sejmu (BL) i Biura Analiz Sejmowych (BAS) o poselskich projektach ustawy o zmianie ustawy o ochronie zwierząt.

W zasadzie nie było to trudne ale musiałem powołać się na ustawę o dostępie do informacji publicznej, ponieważ na stronach internetowych Sejmu jest co prawda wzmianka o ich sporządzeniu ale .pdf’a nie uświadczysz. Jest tak dlatego, że dwa poselskie projekty – złożone odpowiednio przez posłów PiS oraz PO i .N – (w zasadzie niczym się między sobą nie różniące), zostały wniesione do laski marszałkowskiej stosunkowo niedawno i nie otrzymały jeszcze numerów druków sejmowych. Jak im Pan Marszałek te numery nada, zostaną w internetowej witrynie sejmowej przeniesione do katalogu [Proces legislacyjny] i opinie w formacie .doc i każdy będzie mógł je sobie pobrać. Dlaczego Kancelaria Sejmu nie publikuje tych dokumentów już na etapie formalnego ich badania, tego nie wiem; a niekiedy byłaby taka potrzeba.

Nasuwa mi się tutaj refleksja odbiegająca nieco od tematu: otóż system informacyjny sejmu (jak i rządu w ramach RCL) o przebiegu procesu legislacyjnego jest tragiczny. Ale o tym innym razem.

Wracajmy do naszych opinii. Jest tych opinii pięć. Do każdego z projektów po jednej opinii BL i BAS oraz jedna dodatkowa o niewykonywaniu przez ustawę prawa UE. Kto chce może się z nimi zapoznać:

Dla ułatwienia połączyłem je w jeden .pdf  << do pobrania

Opinie niewiele się między sobą różnią, no bo jak mają się różnić skoro nie różnią się projekty ustaw (choć złożone przez koalicję i opozycję). Prawdę mówiąc te opinie są nijakie.

Poza zreferowaniem zakresu regulacji i  wytknięciem drobnych błędów, nie poszerzają wiedzy koniecznej do podjęcia decyzji o proponowanych rozwiązaniach ustawowych.

Rzuca się w oczy dosyć szeroki katalog organizacji społecznych wymienionych w opinii, rekomendowanych Marszałkowi Sejmu do konsultacji. To zalecenie dosyć nietypowe w postępowaniu z poselskimi projektami ustaw. Opinie rekomendują też Marszałkowi zasięgnięcie opinii związków wyznaniowych, traktując na równi judaizm i islam, co oczywiście ma związek z projektowanym w ustawie zakazem uboju rytualnego. Można się spodziewać silnego lobbingu społeczności żydowskiej i muzułmańskiej przeciwko uchwaleniu tego zakazu; a i polscy eksporterzy żywności się do tych sprzeciwów dołączą.

Dziwi bardzo brak zestawienia porównawczego różnic w projektach, bo mimo że projekty są niemal identyczne, to owo niemal robi jednak istotną różnicę (ale to temat na inny tekst, który bez wątpienia opublikuję).

Niemniej ciekawe będzie stanowisko hodowców drobiu, którzy już protestują i ślą petycje przeciwko projektowanemu zakazowi hodowli zwierząt futerkowych. Co mają kury z futrami wspólnego ? Ano są przez #futerkowce chętnie zjadane podczas chowu. I już tworzy się łańcuszek zainteresowanych ustawą.

Ale wracajmy do naszych (tytułowych) kotów.

Zaskakujące jest, że w opiniach nie zasugerowano Marszałkowi Sejmu aby już na etapie prac wstępnych, zażądał opinii wywiadowni gospodarczych i polskiego MSZ o kilku wymienionych w ustawie zagranicznych organizacjach. Gdy projekty otrzymają swoje numery druku i rozpocznie się właściwy proces legislacyjny może być za późno. Na sporządzenie takich opinii się czeka.

A na korytarzach sejmowych wiewiórki ćwierkają, że sam Poseł Prezes będzie zabiegał o szybką ścieżkę legislacyjną a prace zostaną podjęte już w styczniu. Opinie takie biorą się stąd, że – jak powszechnie wiadomo – Pan Prezes jest wielkim miłośnikiem zwierząt. Ponadto poprzedni – rządowy – projekt ustawy Jarosław Kaczyński dosyć bezpretensjonalnie wyrzucił do kosza w trakcie trzeciego czytania. To zdarzenie niebywałe i absolutnie bez precedensu zyskało sobie już miano „Incydentu Suskiego” dlatego można się spodziewać odreagowania Prezesa w kierunku przyspieszenia prac nad ustawą.

zamknij

Incydent Suski (także incydent suski) – określenie na wydarzenie w toku prac legislacyjnych gdy przewodniczący obradom łamie regulamin sejmu na wniosek szefa koalicji rządzącej działającego z wniosku posła opozycji. Aby mówić o incydencie suskim złamanie regulaminu musi nastąpić podczas trzeciego czytania projektu ustawy a ustawa po przerwaniu obrad musi wylądować w koszu na śmieci – nazwa od nazwiska posła Pawła Suskiego, nie mylić z Posłem Markiem Suskim znanym z zupełnie innego incydentu.Więcej o incydencie: kliknij tutaj

Ale o tym, że Prezes Kaczyński przygotowuje się wnikliwie do debaty o projekcie ustawy o zmianie ustawy o ochronie zwierząt, świadczy przede wszystkim lektura Jarosława Kaczyńskiego w której był pogrążony gdy Sejm debatował o przyszłości polskiego wymiaru sprawiedliwości, Sądu Najwyższego i Krajowej Rady Sądownictwa.

Pan Prezes pogłębiał w tym czasie swoją wiedzę o kotach, przygotowując się zawczasu do pracy nad ustawą o zmianie ustawy o ochronie zwierząt, ponieważ oba projekty ustaw przewidują ustawowe zdefiniowanie pojęcia kota rasowego.

Otóż w art. 1. punkt (1) litera ‚d’ obu projektów poselskich  proponuje się, dodanie w aktualnie obowiązującej ustawie o ochronie zwierząt, do artykułu 4. punktu (27) w brzmieniu:

Art. 4 Ilekroć w ustawie jest mowa o:

(27) „kocie rasowym” rozumie się przez to kota o odpowiednim dla rasy fenotypie oraz posiadającego co najmniej czteropokoleniowy rodowód, który określa pochodzenie kota, zarejestrowanym w Word Cat Federation (WCF), Federation International Feline (FIFe), The International Cat Association (TICA) lub Felinefederation Europe (FFE).

Oczywiście w złożonych projektach ustaw linków do tych organizacji nie ma. W uzasadnieniu projektów ustaw też ani słowa o wspomnianych organizacjach. W opiniach BL i BAS żadnej wzmianki czy oceny tych organizacji, informacji czy są to instytucje rządowe, organizacje prywatne czy samorządowe. Stowarzyszenia czy związki stowarzyszeń ?

Nie wiemy czy są to organizacje konkurencyjne czy komplementarne ? Czy rejestracja kota w tych organizacjach odbywa się za pośrednictwem polskich organizacji pośredniczących ? Tzn. ja wiem ale w zebranej w procesie legislacyjnym dokumentacji nie ma o tym wzmianki: czy członkami tych organizacji mogą zostawać organizacje krajowe czy osoby fizyczne  ?

I w ogóle czy wymienione w Art. 1. punkt (1) litera ‚d’ projektu ustawy organizacje Federation International Feline (FIFe)  oraz Felinefederation Europe (FFE), to dwie różne organizacje czy jedna i ta sama (?), bo ja to się na tym nie znam ale wujek Google z uporem kieruje do jednej i tej samej. I doprawdy trzeba wiele samozaparcia żeby odnaleźć tę lokalną bawarską organizację FFE. Ale nam się podoba bo ma duży znaczek i promuje się jako FFE®, tylko co na to powie w debacie Pani Posłanka Krystyna Pawłowicz jak nam tu niemieckomiałczące koty będą uprawiały rasową dywersję ?

Może by to sprawdzić Panowie posłowie reprezentanci wnioskodawców – Krzysztof Czabański (PiS) i Paweł Suski (PO) ? Bo jeśli to są różne organizacje to ja poproszę o statuty. I wyjaśnić w czym taka bawarska organizacja jest lepsza od wielkopolskiej. 15 osób i też dobie możemy założyć Stowarzyszenie Kota a nawet opracować nową rasę.

Ciekawe też czy Jarosław Kaczyński lub jego kot jest członkiem którejś z tych organizacji bądź ma (posiada) wystawiony przez nią rodowód, czy te organizacje uznają nawzajem wystawiane przez siebie dokumenty rodowodowe kota ? (Ale to jednak temat wykraczający poza przedprocedurę legislacyjną).

W uzasadnieniach obu projeketów nie ma żadnej wzmianki o analizie statutów tych organizacji a ani BAS ani BL nie zwróciło uwagi Marszałkowi, że wnioskodawcy w tym zakresie powinni uzasadnienie swoich projektów uzupełnić.

Nie mam kota choć bardzo koty lubię. Jest mi absolutnie obojętne rodowodem której z wymienionych organizacji mój kot by się legitymował gdybym go miał.  Zresztą najbardziej podobają mi się koty zdefiniowane – według projektu ustawy  w punkcie (27) czyli koty wolnobytujące – tutaj konieczność ustawowej definicji jest oczywista bo dachowiec to jakoś brzmi uwłaczająco dla kota.

Bądźmy jednak poważni. Jak wspomniałem nie o kota mi idzie. Otóż uruchomiona została cała machina biurokratycznego procesu legislacyjnego a nikt nie zwraca uwagi, że oto polski ustawodawca wprowadza do polskiego systemu prawnego zagraniczne organizacje, których decyzje (dokumenty rodowodowe) uznaje.

Przed pierwszym posiedzeniem komisji wypadałoby znać statuty tych organizacji, liczbę ich członków, opinię o organizacjach. Jeśli tej dokumentacji komisje nie będą miały, to cały proces legislacyjny – w tym zakresie – będzie można ocenić jako widzimisię posłów inicjatorów. Ciekaw jestem ilu z posłów, którzy podpisali się pod projektem w ogóle wie o istnieniu organizacji które wprowadzają do polskiego systemu prawnego. No i jaki kot rasowy lobbysta miał wpływ na te projekty ?

Jerzy Marcin Majewski

adwokat

 

 

Od góry

Wszystkie wpisy chronologicznie

Ładowanie…