Nie tędy droga

Nie tędy droga

Parlamentarny Zespół d/s Reformy Wymiaru Sprawiedliwości – wysłuchanie obywatelskie.

Nie mogąc uczestniczyć w zorganizowanym przez Parlamentarny Zespół d/s Reformy Wymiaru Sprawiedliwości, wysłuchaniu obywatelskim w sprawie ustaw o KRS i SN, wysłuchałem dosyć dokładnie bezpośredniej relacji z tego spotkania. I mam jedną refleksję: obowiązki, które zatrzymały mnie w Poznaniu, pozwoliły mi zaoszczędzić na kosztach podróży do Warszawy około 380,- zł (Bilet PKP 145,- X 2 + Taxi w Warszawie 25,- X 2 + parking przed dworcem w Poznaniu 40,-).

Nie przeczę, samo zorganizowanie tego wysłuchania obywatelskiego, wobec sprzeciwu Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka i odrzuceniu wniosku o wysłuchanie publiczne, jest manifestacją sprzeciwu wobec proponowanych przez Prezydenta i poprawionych przez PiS ustaw. Głosy w dyskusji były bardzo ciekawe. Prof. Marcin Matczak wygłosił przekonywujący wykład o zasadach wykładni prawa a Prezes Naczelnej Rady Adwokackiej Mec. Jacek Trela, przypomniał, że Krajowa Rada Sądownictwa to organ ważny, bo decydujący o tym, kto będzie sędzią (akurat z tą tezą nie do końca się zgadzam – ale o tym później).

W toku wysłuchania wiele powiedziano o niekonstytucyjności procedowanych prezydenckich projektów ustaw, o naruszaniu zasad trójpodziału władz i o innych pryncypiach. Bardzo ważnych z punktu widzenia ustrojowego. Pytanie tylko, po co Parlamentarny Zespół d/s reformy Wymiaru Sprawiedliwości po raz kolejny prezentował argumenty, które wszyscy znamy i w większości podzielamy ? Żeby przekonać przekonanych ???

Otóż aby dotrzeć do wyborców, Zespół powinien zaprezentować alternatywny projekt; powinien przedstawić wizję reformy wymiaru sprawiedliwości.

Pozostając przy ocenie ustawy o KRS; narracja całej opozycji powinna być inna niż powtarzanie w kółko alarmistycznych tez o zagrożeniu w Polsce demokracji.

Przede wszystkim należałoby powiedzieć wyborcom, że PiS ma rację chcąc reformować wymiar sprawiedliwości. Bo prawdą jest, że polskie sądy wymagają reformy. I w tym miejscu należałoby dotrzeć do wyborców z przekazem, że propozycje PiSu nie są reformą i zaczynają od niewłaściwej strony, od ustaw, które na funkcjonowanie sądów będą miały wpływ znikomy a co najwyżej doprowadzą do obniżenia poziomu kadry sędziowskiej. Należało wskazać, że w tym samym czasie Ministerstwo Sprawiedliwości promuje pozorowaną reformę procedury cywilnej, ukrywając jednocześnie zamierzoną podwyżkę opłat sądowych, które zamkną obywatelom drogę do sądu. Faktem jest, że Przewodnicząca Zespołu, Pani osłanka Kamila Gasiuk-Pihowicz witając gości wspomniała, że z koniecznością zreformowania sądownictwa zgadzają się wszyscy. Tyle tylko, że nie wspomniała (co zrozumiałe) że to PiS zaczął reformę (nie będącą reformą) realizować; ani – poza ogólnikami – nie zaprezentowała żadnej spójnej wizji, choćby założeń, reformowania polskiego wymiaru sprawiedliwości (a ponieważ w programie wyborczym .N na ten temat nie było ani słowa, nieodparcie odnosi się wrażenie, że takiej wizji opozycja nadal NIE MA. I z tego wrażenia rodzi się wątpliwość: może polskiemu sądownictwu bardziej przyda się PiSowski wstrząs niż status quo, czyli NIC.

Krajowa Rada Sądownictwa ma decydujący wpływ na to, kto w Polsce zostanie sędzią. Czy na pewno ? Otóż Krajowa Rada Sądownictwa może przedstawić Prezydentowi kandydatów do powołania na stanowiska sędziowskie spośród osób, które spełniają ściśle określone kryteria, określone w ustawie o ustroju sądów powszechnych. W skrócie; pośród absolwentów Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury, którzy odbyli odpowiedni staż jako referendarze bądź asystenci (asesorzy). Fakt, ustawa przewiduje możliwość powołania na stanowisko sędziowskie adwokata, radcę prawnego bądź prokuratora czy radcę prokuratorii, ale chciałbym się dowiedzieć ilu w ostatnim dziesięcioleciu adwokatów bądź radców Krajowa Rada Sądownictwa zarekomendowała Prezydentowi na stanowisko sędziowskie ? Podejrzewam, że odsetek takich rekomendacji jest znikomy. Nadal podstawową drogą do uzyskania godności sędziego jest ścieżka urzędnicza: aplikacja ogólna, stanowisko referendarza (asesora), nominacja. W rezultacie sędziami zostają prawnicy, którzy nie oglądali życia poza salą sądową, którzy nie zetknęli się z innego punktu widzenia z realnymi problemami ludzi. Jednocześnie zmiany w procedurze (dokonywane sukcesywnie w ciągu ostatnich lat), niemal powszechne wydawanie wyroków w składach jednoosobowych, odraczanie publikacji wyroków na termin publikacyjny w dwa tygodnie po zamknięciu rozprawy, niski poziom kultury sali sądowej – upodobniły sędziów do urzędników. I to jest istota problemu. Doraźna wymiana kadr sędziowskich może jedynie upolitycznić sądy (jak to się stało w Trybunale Konstytucyjnym, który w takim rozumieniu o jakim mowa w Konstytucji, przestał istnieć), ale nie zmieni środowiska sędziowskiego. A w tym środowisku potrzebny jest przełom mentalny. Nie można tego zrobić z dnia na dzień.

Upolityczniona przez PiS Krajowa Rada Sądownictwa nadal będzie rekomendowała na sędziów osoby spośród tego samego kręgu kandydatów. Czy coś się zmieni ? Pewnie tak. Otóż PiS ma jakąś wyjątkową zdolność wyboru najgorszych kandydatów z możliwych, czego najlepszym przykładem wybrani przez PiS Prezes Trybunału Konstytucyjnego (jedna z nielicznych sędziów, która w swojej karierze uzyskała negatywną opinię zgromadzenia ogólnego, stwierdzającą jej nieprzydatność do zawodu) oraz faktyczny Wiceprezes (o niejasnych powiązaniach ze służbami). Zatem po upolitycznieniu Krajowej Rady Sądownictwa możemy się spodziewać selekcji negatywnej w tym samym gronie kandydatów. To źle. Ale jeszcze gorzej, że projektowana ustawa nie ma żadnego wpływu na to spośród kogo Krajowa Rada Sądownictwa kandydatów do urzędu sędziego zaproponuje Prezydentowi. A to jest istota problemu polskiego sądownictwa.

Dlatego Parlamentarny Zespół d/s reformy Wymiaru Sprawiedliwości, krytykując prezydenckie projekty, powinien zaprezentować projekt ustawy, który urzędniczą ścieżkę dochodzenia do zawodu sędziego całkowicie i ostatecznie znosi. Przede wszystkim taki projekt powinien zakładać likwidację Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury. Bo nikogo nie da się nauczyć bycia sędzią. Do tego potrzeba nie tylko wiedzy ale doświadczenia życiowego, zrozumienia problemów ludzi, empatii. Innymi słowy, opozycja powinna przedstawić projekt bezwzględnie realizujący zasadę, że zawód sędziego jest koroną zawodów prawniczych. Z tym postulatem zgadzają się wszyscy. Ale politycy wszystkich opcji od 30. lat uchwalają przepisy, które z tą zasadą są sprzeczne. Przypomnijmy, że Krajową Szkołę Sądownictwa i Prokuratury wymyślił POwski minister Zbigniew Ćwiąkalski. Jak mam ufać pracom Parlamentarnego Zespołu d/s Reformy Wymiaru Sprawiedliwości, skoro nie słyszę nic na ten temat. Skoro Zespół nie przedstawia projektu ustawy, który zagwarantuje, że sędziami zostają osoby, które co najmniej 10. lat wykonywały inny zawód prawniczy. Czy PO i .N chcą takiej zmiany. Czy mogę mieć pewność (ba,… nadzieję) że po ewentualnym odsunięciu PiSu od władzy taką ustawę przeprowadzą.

A skoro już jesteśmy przy PO. Twarzą Zespołu nie powinien być Pan Poseł Borys Budka. Chociaż Pan Poseł w toku konfliktu wokół TK jak i teraz przy ustawach o KRS i SN prezentuje bardzo rozsądną argumentację prawną, to jednak nie zapominajmy, że był on ostatnim, w ciągu coraz gorszych POwskich ministrów sprawiedliwości; a wcześniej, jeszcze jako Poseł PO, był autorem niesławnego projektu nowelizacji art. 126 § 2 Kpc, który o mało co nie doprowadził do całkowitego paraliżu procedury cywilnej i tylko cudem udało się go w ostatniej chwili (już w Senacie) zmodyfikować. Jaką możemy mieć pewność, że po ewentualnym odsunięciu PiSu od władzy, Pan Poseł Borys Budka i jemu podobni POwcy nie powrócą do radosnego grzebania w procedurze cywilnej, obniżania stawek za usługi prawnicze, dalszej deregulacji na rynku usług prawniczych, wzmacniania korporacjonizmu sędziwskiego ???

Prawdę mówiąc gdybym miał wybierać między Panem Borysem Budką a Zbigniewem Ziobrą jako ministrem sprawiedliwości, wybrałbym tego drugiego. Fakt, Zbigniew Ziobro upolityczni sądy. W dwa lata upolityczniona Krajowa Rada Sądownictwa jest w stanie powołać około 1.000 nowych sędziów. Nie można – mimo spodziewanej selekcji negatywnej – zakładać, że wszyscy będą wobec PiSu spolegliwi, niewykwalifikowani. System sobie jakoś z tym poradzi. Ale jeślI za dwa lata PiS ponownie wygra wybory (a przy obecnej postawie opozycji wszystko na to wskazuje), to będzie naprawdę źle. Niemniej PiS i Zbigniew Ziobro COŚ w systemie robią (że źle to inna sprawa) natomiast PO nie miała wizji, wprowadzała udawane reformy (likwidacja 71 sądów przez ministra Jarosława Gowina, po to tylko żeby minister Cezary Grabarczyk je przywrócił), prawdę mówiąc systemowo PO nie robiła w wymiarze sprawiedliwości NIC (poza szkodami).

Teraz Parlamentarny Zespół d/s Reformy Wymiaru Sprawiedliwości krytykuje, dyskutuje, postuluje i NICZEGO nie proponuje.

Nie tędy droga.

Jerzy Marcin Majewski

1 grudnia 2017 r.

A PiS robi swoje

Od góry

Wszystkie wpisy chronologicznie

Ładowanie…